Wybór między wanną a prysznicem to dylemat kalibru pytania o to, czy wolisz wakacje w górach, czy nad morzem – niby w obu miejscach masz kontakt z naturą, ale okoliczności są zupełnie inne. Dla jednych liczy się każda minuta i oszczędność miejsca, dla innych dzień bez domowego spa jest po prostu dniem straconym. Sprawdzamy, jak pogodzić te dwa światy i co warto wziąć pod uwagę, zanim w Waszej łazience na dobre rozgości się hydraulik.

Urządzanie łazienki zaczyna się niewinnie – od przeglądania katalogów z kafelkami. Szybko jednak dochodzimy do pytania, które dzieli rodziny skuteczniej niż wybór koloru ścian w salonie: wanna czy prysznic? To nie jest tylko kwestia hydrauliki, to wybór życiowej filozofii. Z jednej strony mamy zwolenników szybkich kąpieli, z drugiej – miłośników niespiesznego dryfowania w pianie.

Przyjrzyjmy się zatem obu opcjom, aby sprawdzić, co faktycznie pasuje do Waszej codzienności i – co równie ważne – do Waszego metrażu.

Wanna: domowe uzdrowisko i plac zabaw

Wanna to mebel dla cierpliwych. Jeśli dzień uznajecie za udany dopiero po półgodzinnym czytaniu książki w otoczeniu bąbelków, wybór jest prosty. Co daje Wam wanna?

Prysznic: strategia dla zabieganych

Prysznic to z kolei rozwiązanie dla aktywnych ludzi. Jest jak espresso – ma być szybko, konkretnie i stawiać na nogi.

Rachunek sumienia (i ten za wodę)

Mówi się, że prysznic to oszczędność. I to prawda, o ile nie jesteście fanami prysznicowych recitali trwających dwadzieścia minut. Średnia kąpiel w wannie to około 150 litrów wody. Szybki, pięciominutowy prysznic zużyje ich o połowę mniej.

Warto jednak pamiętać o kompromisie. Wanna z parawanem to taki „mieszkaniowy multitool” – rano można w niej wziąć szybki prysznic, a wieczorem, po ciężkim tygodniu, udawać, że jest się w ekskluzywnym SPA.

Gdzie to wszystko pomieścić?

Największy ból głowy pojawia się wtedy, gdy marzenia są wielkości basenu olimpijskiego, a łazienka przypomina raczej dmuchany basen marketowy. Dobra wiadomość jest taka, że w naszych mieszkaniach projektujemy układy tak, byście nie musieli wybierać między szafką na ręczniki a wygodą kąpieli. Przestrzeń jest po to, by pracowała dla lokatora, a nie przeciwko niemu.

Zapraszamy do przejrzenia naszych planów – obiecujemy, że w większości z nich zmieści się zarówno duży prysznic, jak i wanna, w której można rozprostować nogi.

Podsumowując

Wybór ostatecznie zależy od Waszego planu dnia i tego, co komu w duszy (lub w łazience) gra. Najważniejsze, żeby po wyjściu z kąpieli czuć się po prostu u siebie – niezależnie od tego, czy cała operacja trwała pięć minut, czy okrągłą godzinę.

A Wy którą stronę barykady zajmujecie? Wieczorne celebrowanie spokoju w pianie czy raczej szybka, poranna akcja pod prysznicem?